FANDOM


Hej!

Na potrzeby #TeamNevra postanowiłam przetłumaczyć większość wątku WSowego z 18 odcinka, żeby nam się wygodniej dyskutowało XD. Nie chcę, żeby to zginęło, postanowiłam to wrzucić na bloga ;).

To jest kompletnie amatorskie tłumaczenie, na podstawie translatora, dlatego czasem niektóre rzeczy mogą brzmieć dziwnie.

To nie jest tłumaczenie całego odcinka, tylko wybór scen (choć jest ich większość z wątku WSowego) + ewentualne wyjaśnienia potrzebne do zrozumienia sceny.

UWAGA! Na dole wpisu znajdują się sceny z plaży z pozostałymi chłopakami, w kolejności: Valk, Leiftan, Ez ;). A chciałam tylko Nevrę sobie przetłumaczyć, haha xD.

Legenda:

- informacje do sceny lub teksty w ramkach u góry ekranu -

[moje komentarze do sceny lub uwagi do tłumaczenia]

Natka - Naytili, która już zawsze będzie dla mnie Natką, #nieporadzę XD


Miłej lektury!


Spotkanie na plaży:

G: (Przeczucie pchnęło mnie do pójścia na plażę, nieopodal miejsca gdzie mieliśmy nasze spotkanie [randkę] i ani razu mnie nie oszukał [wut?]
G: (Nevra siedział na kamieniu, dołączę do niego.)
N: Hej moja piękna, co tutaj robisz?
G: (Zeskoczył ze skały, żeby się ze mną zrównać.)
G: Wyglądałeś wcześniej na trochę... smutnego. Czy wszystko jest w porządku?
N: ...
G: (Zbliżyłam się do niego i uspokajająco pogłaskałam go po ramieniu.) Wiesz, możesz mi zaufać.
N: To trochę skomplikowane, nie chcę obstawiać [coś takiego xD]
G: W porządku. Zostanę na wypadek gdybyś jednak zmienił zdanie.
N: Ja zmienić zdanie? Jak to?
G: Cóż... możemy pogadać o czymś innym, przejść się po plaży, [tutaj jest coś z trikiem i dniem xD]. Wszystko na co masz ochotę.
N: Wszystko, na co mam ochotę? Jesteś pewna?
G: Tak, jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej!
G: (Spojrzał na mnie z uśmiechem... bardzo podejrzanym uśmiechem) Nevra? Ja...

G: Nie, ale nie to! Jesteś niemożliwy (Dałam mu lekkiego kuksańca)
N: Jak będziesz mnie tak bić, to nie zrobi mi się lepiej!
G: Oż ty! Nie jestem pewna, czy na to zasługujesz! (Zaczęłam go szczypać)
N: Ok! To oznacza wojnę!
G: (Zaczął mnie łaskotać, ale uciekłam)
- Po długiej pogoni, przewróciliśmy się na ziemię i on kontynuował swoje "ataki".-
G: Ne...Ne... Nevra przestań! Ha ha ha
G: Ja... ha ha ha... nie mogę... ha ha ha... oddychać! ha ha ha
N: Nigdy!
- Nie posłuchał mnie. Zdwoił wysiłki i płakałam ze śmiechu. Nie mogłam się od tego powstrzymać.-
- Kiedy zobaczył, że już naprawdę nie mogłam oddychać, przestał.-
N: Więc wygrałem?
G: Nigdy!
G: (Powiedziałam to tym samym tonem, co on kilka minut wcześniej)

N: Zatem muszę zacząć od nowa!
G: (Przesunął palcami w dół mojej talii i znowu poczułam dreszcz na skórze, śmiech wrócił na moje usta.)
N: Powiedz, że wygrałem!
G: Nigdy, odmawiam przyznania się do przegranej!
N: Dobrze, okej, przestanę!
G: (Puścił mnie i usiadł obok, a ja się podniosłam i otrzepałam z piasku.)
G: (Po paru minutach ciszy i gapienia się w piasek, Nevra odezwał się do mnie.)
N: Dziękuję.
G: "Dziękuję"? Za co?
N: Dzięki tobie przestałem się zadręczać chociaż na kilka minut.
G: Tylko na kilka minut?
N: Lepsze niż nic [nie jestem pewna tego zdania]
G: Ale... co dokładnie ci się stało?
N: Mówiłem ci, to skomplikowane. Nawet nie wiedziałbym gdzie zacząć. Tyle rzeczy dzieje się teraz wokoło. Czuję jakbym ugrzązł.
G: Zacznij gdzie chcesz! Wysłucham cię.

G: (Odsunął się ode mnie i wstał.)
N: Anya. Znałem dobrze tę dziewczynę i obwiniam się... Czuję się odpowiedzialny.
G: Nie powinieneś czuć się za to odpowiedzialny, zrobiłeś wszystko co mogłeś.
N: Zastanawiam się...
- Nevra szczerze opowiedział mi o swoich obawach co do wiarygodności/pewności członków Straży, wliczając to jego przyjaciół: Ezarela i Valkyona.-
- Nie wiedząc dlaczego, czuł, że może mi zaufać. Może dlatego, że nie byłam z tego świata i zawsze byłam z nim szczera... no, prawie zawsze -
N: Są moimi przyjaciółmi, żartuję z nimi, że mogą być zdrajcami [niepewne tłumaczenie, w każdym razie rozważa ich w kontekście zdrajców]. I nie wiem jak sprawdzić ich lojalność...
G: Rozumiem. Kogo podejrzewasz?
N: Podejrzewam wszystkich, oprócz ciebie i mojej siostry.
G: Instynktownie? Czy po prostu nikomu nie ufasz?
N: To drugie.
G: Rozumiem. Dlaczego jestem wyjątkiem? [bo może jak zauważyłaś wcześniej, nie jesteś stąd i przybyłaś długo po tym, jak wszystko się zaczęło? Nieee, to na pewno nie to]
N: Nie wiem, czuję to gdzieś w głębi siebie... że jesteś warta zaufania [w oryginale: spowiedzi :D]
G: Ok, to posłuchaj jeszcze raz swojego instynktu. Skup się na Ezarelu i Valkyonie. Czy twój instynkt ci podpowiada, że możesz im zaufać?
N: Tak, ale...
G: Ale co?
N: Ale coś jest nie tak. Czuje kulkę [kamień? ciężar, sth liek dat] kiedy zaczynam myśleć o tym, że mogą być nie tym, za kogo się podają.
G: Obawiasz się, że to jest prawda, ale ten strach może nie być racjonalny. Tak długo jak nie masz dowodu, powinieneś trochę powstrzymać swoje wątpliwości.

G: W każdym razie uważam, że to urocze.
N: Urocze?
G: Twoja przyjaźń z chłopakami jest tak dla ciebie ważna, że sama myśl, że mogliby być zdrajcami ma na ciebie ogromny wpływ. Myślę, że ta więź jest tak silna jak jest piękna [Gardia poetka]
G: Chciałabym, żeby nasza więź też była taka intensywna [pewnie jej chodziło o "mocną", ale zostawię intensywną ( ͡° ͜ʖ ͡°)]
N: Jeszcze może taka być.
G: (Chwycił moją dłoń i ją ucałował)
Karenn: Hm hm
K: Przeszkadzam wam?
G: (Nevra szybkim ruchem puścił moją dłoń, jak dziecko przyłapane na czymś przez rodziców.)
N: Karenn, co ty tutaj robisz?
K: Raczej powinnam zapytać was, co wy robicie.
G: Rozmawialiśmy tylko.
K: Nevra, Miiko chce cię zobaczyć.
N: Wiesz dlaczego?
K: Nie.
N: Ok, zatem idę. Wybaczysz, Gardienne?
G: Żaden problem. Do zobaczenia później!
G: (Przed odejściem ucałował mnie w policzek i zrobił to samo z Karenn.)
K: Pff.
G: (Karenn odeszła, rzucając mi zimne spojrzenie. Co ją martwi? [jaki ma problem?]
G: (Ta przerwa nie była w planach, ale skończyłam już pracę na dzisiaj nie mam już nic do roboty, mogę już tylko kręcić młynki kciukami [leserować po prostu], chyba że sobie znajdę coś do roboty.)

Dobra, pora na następną scenę, czyli stołówka. Przypominam, że Yeu widzi tylko Gardia.

Stołówka, Gardia gada przy zupie czy tam innym gulaszu z Yeu. Pojawia się Nevra.
G: (Oto i Nevra) Hej, przysiądziesz się? [mniej więcej coś takiego]
N: Skoro tak miło pytasz, to oczywiście! [to zdanie jest bez ironii XD]
N: Więc miałaś dobry dzień?
G: Mniej więcej...
Y: Gardienne pomagała mi w znalezieniu mojego partnera. Zniknął wczoraj.
Y: Niestety nikt nie wie, gdzie on jest.
G: Może znasz imiona osób które są teraz na misjach?
N: Tak, ale nie mogę o tym rozmawiać. Kwestie bezpieczeństwa.
G: Nawet z Karenn?
N: Nie...
Y: Kim jest Karenn?
G: To jego siostra.
N: Hmm? [zrobił taką minę, że gdyby nie miał opaski, to wyglądałby tak: Oo xD]

Y: Oh, rozumiem.
N: Dlaczego chcesz to wiedzieć?
G: (Czy on nie słucha?) Partner Yeu zniknął wczoraj. Zakładamy, że on jest na misji.
N: Ykhar powinna móc ci na to odpowiedzieć.
Y: Byłyśmy już w bibliotece.
G: Była zamknięta.
N: Szkoda, spróbuj później!
G: (Posłał mi morderczy uśmiech [jakkolwiek miałby on wyglądać], wygląda jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi problemu.) Przeginasz. Tinh zniknął wczoraj, a ty jedyne, co potrafisz mi powiedzieć to "szkoda, spróbuj później"? Jesteś poważny?
N: A co mam ci powiedzieć?
G: Może się rusz, żeby go znaleźć? Jeden, jedyny raz zawalczyć ze swoją niekompetencją?! Czy wykonywanie swojej pracy porządnie, nie jest twoim głównym celem od śmierci Anyi? [Gardienne, nie robi się tak]

N: Hej, nie tylko ty tutaj jesteś.
G: To może porozmawiamy o Natce? [to i zdanie wyżej tłumaczę kontekst, bo to nie jest dokładnie to, co mówią]
N: Nie mogliśmy tego przewidzieć!
G: Zatem naucz się myśleć!
Y: Gardienne... nie martw się... ja...
G: (Moje słowa wyprzedziły myśli i zaczęłam obrażać Nevrę różnymi wyzwiskami) [Oo]
N: Mówisz poważnie?! Co się z tobą dzieje?!
G: Zamknij się! Ty naprawdę nic nie rozumiesz!
Y: Gardienne...
G: Idziemy stąd. [jeszcze tupnij kopytkiem, ty krowo]

Gardia idzie wkurzona po kłótni (tłumaczę, bo to się później przyda: Nevra podsłucha część tej rozmowy) G: (Jestem oburzona jego zachowaniem, jak on może być taki zimny [jak skała/marmur]?!)
G: (Nie mogę się uspokoić...)
Y: Gardienne, wszystko w porządku?
G: (Jeśli zacznę z nią rozmawiać... To chyba wybuchnę, a nie chcę żeby cierpiała przez mój gniew [Nevry jakoś nie było ci szkoda]) Muszę się trochę uspokoić...
Y: Ok... Jestem tutaj jakby coś...
- krążenie po lokacjach aż wyjdzie się Gardią poza KG -
G: (Nie wytrzymam dłużej, muszę to z siebie wyrzucić!)
G: Co za palant! Czy on jest poważny? Mam ochotę go teraz udusić! Banda nieudaczników!
Y: Gardienne, myślę, że on nie mógł nic dla nas zrobić...
G: Nic zrobić? Naprawdę myślisz, że wspaniała Lśniąca Straż nie może nic zrobić, kiedy tego chce/potrzebuje?
G: Oni byli w stanie wymazać wspomnienia u mojej rodziny, więc powiedzenie nam, czy twój partner zginął na misji, powinno być w ich zasięgu!!![1111oneone]
Y: Co? Wymazać wspomnienia?
G: ... Tak.
- Aż do tego momentu nie zdawałam sobie sprawy, że Yeu o tym nie wie. Tak się do niej zbliżyłam, że przeoczyłam fakt, że znamy się przecież od niedawna.-
- Wtedy wyjaśniłam jej całą historię, czując się w pełni po jej stronie. Była przerażona tą historią ale nie była zaskoczona tym, co mi się przytrafiło -
Y: Straż zawsze chętnie korzystała z kontrowersyjnych środków, gdy chodziło o zadbanie o ich bezpieczeństwo. Nigdy tego nie akceptowałam, ale byłam w stanie to zrozumieć.

Gardia ogarnia, że trochę przegięła i idzie przeprosić Nevrę.

- Korytarz Straży -
N: Ah. To ty.
N: Wybacz, ale muszę przejść [iść dalej]. Wygląda na to, że nic nie robię dla innych i nie chciałbym denerwować tym jej świętego majestatu altruizmu. [haha, dobre :D]
G: (Nevra: 1, Gardienne: 0)
G: Nevra... przepraszam ["na teraz", to jakoś tak dziwnie brzmi, trochę jak "sorki" xD]. Dałam się ponieść po nic. Ta sytuacja mnie nie dotyczyła i nie powinnam się w nią aż tak angażować.
G: To dotyczy tylko Yeu.
N: Yeu?
G: Tak, tą młodą kobietę, która ze mną była. To jej partner zniknął.
N: Ach tak, ten sławny młody człowiek. Zarzucasz mi, że to olewam, kiedy ja nawet nie wiem, kto to jest [ciekawostka: Nevra tutaj używa f-word, trochę to zmiękczyłam... xD]
G: (Naprawdę wygląda na zdenerwowanego, zasługuję na to.)
N: Przepraszasz szczerze, czy robisz jak Karenn, że rozgrzeszasz się, by spróbować dostać coś później? [znowu punkt dla Nevry :D]
G: Jestem szczera... naprawdę czuję się winna.
N: Pozwól mi wątpić. Po wszystkim i tak obwiniasz mnie.
G: Właściwie, to czy się wtedy pomyliłam? [Gardia plz...] Próbowałeś coś zrobić w tej sprawie, sprawdzić listę członków Straży, którzy wyruszyli na misję?
N: To nie jest moje zadanie, mówiłem ci już, byś poszła z tym do Ykhar.
G: Ta, przerzucasz odpowiedzialność na kogoś innego, bardzo dojrzałe, brawo. [jeszcze nigdy nie miałam ochoty walnąć Gardii tak bardzo, jak teraz]
G: (Czuję jak znowu wzmaga się we mnie złość. To niewytłumaczalne, ale ogarnia mnie od środka z niewiarygodną siłą. Będzie lepiej jak odejdę, zanim znowu się na niego wydrę.)
G: Zostaw to.
N: Nie, ale atak... [Gardia odchodzi]

PERSPEKTYWA NEVRY :D Zaczyna się pod koniec kłótni w stołówce, łaskawie to pominę, Gardia i tak już wystarczająco się pogrążyła.

- Wstałem z dziwnym wrażeniem kompletnego niezrozumienia, co się właściwie przed chwilą wydarzyło. Dlaczego Gardienne była tak przerażona/zadziwiona [mi tam pasuje wkurzona, ale takie słowa wypluwa translator... xD] -
- Kim była ta dziewczyna, o której ona mówiła? Dlaczego zachowywała się, jakby była po jej stronie? -
- Musiałem znaleźć parę odpowiedzi i zdecydowałem się podzielić się tym z chłopakami -
Ez: To jest dziwne... Myślisz, że Natka jest w to zamieszana?
Valk: Mam nadzieję, że nie, ale wątpię...
N: ... Lepiej porozmawiać o tym z Miiko.
- W Sali Drzwi spotykamy Leiftana gadającego z Miiko -
- blah blah, gadają o nawiązaniu kontaktu z jakąś amazonią, nic ciekawego xD -
N: Miiko, Leiftan... Potrzebuję chwili waszego czasu.
- Opowiedziałem o tej bezsensownej kłótni, o wściekłości Gardienne i upartym przeczuciu, że coś jest nie tak... Wtedy wspomniałem o możliwym powrocie Natki -
M: ...
M: Jeśli to prawda, to mamy naprawdę spory problem.
L: Hmm, zdziwiłoby mnie, gdyby Natka wróciła do gry.
M: Dlaczego w ogóle tak sądzisz? [HA! :D]
L: Widzieliśmy, że Natka jest kobietą zdolną do niespotykanej przemocy... to byłoby dla mnie dziwne, że potrafiłaby działać [infiltrować] z taką subtelnością [w sumie już raz to zrobiła, lol]
L: A poza tym, czy nie wspomniałeś, że Gardia mówiła o jakiejś Yeu, kiedy się z nią widziałeś?
N: Właśnie tak. [Nevra tu zrobił minę z dziubkiem, pojęcia nie mam dlaczego...]
L: Może faktycznie kogoś widzieć. Mam na myśli, że są rasy faery, które potrafią być niewidzialne.
M: Dobrze wiesz, że mamy przeciwko temu nałożone zaklęcie.
L: Może już nie działa? Powinniśmy to najpierw sprawdzić. [wykpił się cholera :D]

M: To prawda.
M: Ezarelu, Valkyonie, sprawdźcie to zaklęcie, czy działa. Jeśli nie działa, zrestartujcie je [a próbowała pani wyłączyć i włączyć? :D]
M: Nevra, szpieguj Gardienne.
M: Lefitan, chciałabym, żebyś poszukał informacji o ewentualnym opętaniu. Ostatnim razem sporo nam pomogłeś. Twoja wiedza w tym zakresie nie jest zbyt duża [tu jest chyba psikus translatora, na logikę pasowałoby, że "jego wiedza będzie bardzo pomocna" xD Ale jest 2 w nocy i mogę się rozmijać z logiką :D]
M: A ja poinformuję Huang Hua. Myślę, że powinnyśmy przestudiować aury i duchy wokół nas.
N: Zgoda.

Haha, właśnie się skapnęłam, że wyżej przetłumaczyłam nie ten dialog, co tam, zrobię to teraz po prostu XD. Nevra znajduje Gardię na polanie i przysłuchuje się jej rozmowie.

G: Byłam taka wkurzona w obliczu braku podjęcia jakichkolwiek kroków ze strony Straży. Tinh jest potencjalnie w niebezpieczeństwie, a oni utknęli/nic nie robią.
G: Oni myślą tylko o sobie i nie widzą, że ranią ludzi wokoło nich.
G: Chciałabym, żeby przestali oglądać się ciągle na siebie [na swój pępek :D] i wreszcie zaczęli zachowywać się jak godni tego imienia ["Straży" chyba]
N: (Ona naprawdę mówi sama do siebie/rozmawia sama)
- przechodzą do terenów pod KG -
N: (Wygląda, jakby kłóciła się z kimś, kto jest dla niej dość... trudny.)
N: (Powstrzymałem się przed tym, żeby do niej podejść, by ją przytulić i uspokoić. Wyglądała na tak zdesperowaną, ale musiałem skupić się na swojej misji.)
- Aleja łuków -
N: (Co ona robi... jej chód stawał się coraz mniej naturalny)

Pseudoprzeprosiny z perspektywy Nevry

- Korytarz Straży -

N: (Podchodzi do mnie, będę udawać, że patrzę na tablicę misji) [w Korytarzu? XD]
N: Ach, to ty. (Muszę sprawić, by pomyślała, że jestem zły o tamtą kłótnię... jeśli okażę zmartwienie, to może zacząć coś podejrzewać) [:O]
N: Wybacz, ale muszę przejść [iść dalej]. Wygląda na to, że nic nie robię dla innych i nie chciałbym denerwować tym jej świętego majestatu altruizmu.
G: Nevra... przepraszam na teraz. Dałam się ponieść po nic. Ta sytuacja mnie nie dotyczyła i nie powinnam się w nią aż tak angażować. [ta mina Gardii, kwik]
G: To dotyczy tylko Yeu.
N: Yeu? (Chciałbym, żeby mi powiedziała coś więcej o tej dziewczynie.)
G: Tak, tą młodą kobietę, która ze mną była. To jej partner zniknął.
N: Ach tak, ten sławny młody człowiek. Zarzucasz mi, że to olewam, kiedy ja nawet nie wiem, kto to jest.
N: Przepraszasz szczerze, czy robisz jak Karenn, że rozgrzeszasz się, by spróbować dostać coś później?
G: Jestem szczera... naprawdę czuję się winna.
N: Pozwól mi wątpić. Po wszystkim i tak obwiniasz mnie.
N: (Część mnie nie może pomóc, ale niech mówi moje serce... Nie chcę jej skrzywdzić, ale myślę, że moja duma wzięła górę [nie do końca rozumiem, co chciał tu powiedzieć, więc tylko trochę uładziłam tekst z translatora]
G: Właściwie, to czy się wtedy pomyliłam? Próbowałeś coś zrobić w tej sprawie, sprawdzić listę członków Straży, którzy wyruszyli na misję?
N: To nie jest moje zadanie, mówiłem ci już, byś poszła z tym do Ykhar.
G: Ta, przerzucasz odpowiedzialność na kogoś innego, bardzo dojrzałe, brawo.
G: Zostaw to.
N: Nie, ale atak... [Gardia odchodzi]
N: (Brawo, jestem idiotą. Mogłem uniknąć gniewania się na nią [w sensie chyba po fakcie stwierdził, że to głupia taktyka była, kek]
N: (Muszę ją złapać.)

- Nevra szuka Gardii po całej KG i okolicach, w końcu zatrzymuje się w Alei Łuków -

N: (Przeszukałem całą KG... Muszę to przyznać. [mniej więcej coś takiego] Nie mam pojęcia, gdzie ona jest.)

- hop do Sali Kryształu i Miiko -

N: Przepraszam, Gardienne przyszła porozmawiać ze mną i się pokłóciliśmy. Uciekła gdzieś.

M: Zgadza się. Chłopcy, wytłumaczcie mu wszystko.

Valk: Kilku członków Straży widziało Gardię rozmawiającą z kimś, kogo nie było.

Ez: Niektóre chowańce, tak jak maulixy, wykazywały się agresją względem Gardii, szczególnie gdy wymawiała imię Yeu i Tinha.

V: Sporo osób zgłosiło odczuwanie dziwnych wrażeń w towarzystwie Gardii - było im zimno, czuli wyładowania elektryczne [znaczy się, chyba iskra im przeskakiwała, jak przy natarciu swetrem XD], no i kilka magnetycznych urządzeń przestało działać.

N: Dziwne, sam nic nie odczułem.

E: Cóż, wygląda na to, że to zjawisko działa tylko na kobiety.

N: Kobiety? Jak to?

Ewelein: Potwierdzam. Rozmawiałam z Gardienne. Rozmowa była normalna, ale... miałam śmieszne wrażenie. Jakbyśmy nie były same.

Ew: Nic nie mówiłam, bo myślałam, że byłam po prostu zmęczona, ale potem sprawdziłam mój stan i... W najlepszym wypadku, nie ma logicznego wyjaśnienia dla tego wrażenia.

N: No, ale jaki rodzaj bytu może objawiać się tylko kobietom? Inkkub? [haha :D]

Huang Hua <3: Nie, to zagubiona dusza...

M: Skontaktowaliśmy się z niektórymi emerytowanymi członkami Straży. Jeden z nich potwierdził, że Yeu istniała, ale to było ze sto lat temu/więcej niż parę lat temu [na tumblr była mowa o 50 latach, wut? translator chyba mnie trolluje :D]

M: Według tego, co nam powiedziano, ona zginęła na misji i nie wykonano pożegnalnych rytuałów jej ludu. Prawdopodobnie to jej błąkającego się ducha zobaczyła Gardia.

N: Ez, Ewelein? Chyba byście wyczuli, że gdzieś w pobliżu jest duch? [elfy są wrażliwe na duchy]

M: Ona pochodzi z bardzo specyficznego ludu/gatunku... chimer.

Ez: Chimery... Ich dusza nie spocznie, dopóki części, z których się składa, nie połączą się w zaświatach.

N: Rozumiem. Ale dlaczego się nie pojawiła?

M: Nie wiem... oczekując na dołączenie ukochanego musiała usnąć, no ale Tinh zginął.

M: On utonął podczas ekspedycji na morzu i nie znaleźliśmy śladu jego ciała. Wysłałam Enthręę [xD] by przeszukała tamte okolice i skontaktowała się z tamtejszymi syrenami.

M: Nie mamy jeszcze żadnych dobrych wieści.

N: Co więc możemy zrobić? Pozwolić Gardienne tonąć/popadać coraz bardziej w to szaleństwo?

Ykhar: To jest to miejsce, gdzie rzeczy się komplikują.

Y: Według niektórych legend... kiedy chimera nie może połączyć się ze swoją bratnią duszą, to pozwala sobie umrzeć/zabija się.... Myślimy, że to mogło jej właśnie przyjść do głowy.

Ez: Co masz na myśli? Przecież już umarła, nie może umrzeć drugi raz ["Im already dead. So, when im killed, what am i then? More Dead? Deader? Alive??" :D]

Y: Tak jak powiedzieliście, Gardienne była dziwna... jakby nie była sobą.

Y: Myślimy, że to możliwe, że Gardienne została opętana przez ducha Yeu.

Y: To nie jest pierwszy raz, kiedy to się jej przytrafia... jej umysł jest bardziej wrażliwy niż wcześniej, po wszystkim co przeszła. [wyjątkowo nie chodzi o eliksir, ale o Yvoni i Natkę :D]

M: Prawdopodobnie Yeu nie zdaje sobie sprawy, że nie żyje. W rezultacie ryzykuje ciałem Gardienne, żeby się uratować.

N: W porządku, to zamknijmy gdzieś Gardienne dla jej bezpieczeństwa. [n/c xD]

V: Parę osób widziało ją, jak wychodziła z KG, nikt nie wie, gdzie jest.

N: Co? Mówisz poważnie? (Nie powinienem jej pozwolić uciec!) [bo ja wiem, scenę wcześniej sam zauważyłeś, że nigdzie jej nie ma, Nevra plz]

M: Mamy rozwiązanie: wezwiemy ducha Tinha i poprosimy do o interwencję. Potrzebujemy jednak przedmiotu, który należał do niego.

N: Domyślam się, że nie mamy tego przedmiotu pod ręką.

M: Zgadza się.

N: Ok. Zatem ja to znajdę.

M: Już kogoś po to wysłałam. Twoja obecność [zaangażowanie] nic nie zmieni.

N: To co robimy? Siedzimy z założonymi rękami [w oryginale kręcą młynki kciukami :D], a ona raczy ze sobą skończyć? [niepewne tłumaczenie]

M: Nie, szukamy przedmiotu. Dzięki kilku rytuałom, wiemy że KG jest coś, co należało do Tinha, musimy to po prostu znaleźć.

- Yeu podsłuchuje kawałek rozmowy w Sali Kryształu, w którym mówią o śmierci Tinha, zrozpaczona ucieka na plażę, tam znajduje ją Gardia, widzimy akcję z oczu Yeu -

- blah blah, mój ukochany nie żyje, te sprawy -

- Yeu wciela się w Gardię i sama w sumie nie ogarnia co się dzieje -

- To tak w skrócie XD -

- Ciągnie ją do wody i by tam w sumie poszła, ale tajemniczy głos zabrania jej tego [tak, to Nevra-Tinh XD] -

- hop do Nevry, Sali Kryształu i wydarzeń równoległych do tych z plaży u Gardii -

N: No to słucham, jaki jest plan?

Ez: Jest pewne akadyjskie [nazwa własna] zaklęcie... ale ono już nie istnieje, jest dla mnie zbyt skomplikowane [bardzo przydatne info, Ez! xD]

Huang Hua <3: Skomplikowane, ale nie niemożliwe.

N: Huang Hua, prowadź [ew. podążam za tobą, co zabawne, dosłownie przetłumaczone to zdanie brzmi "jestem Huang Hua" :D]

- Bez zawahania poszedłem za Huang Hua do biblioteki -

- Nie wierzyłem w to za bardzo, ale z mojego ciała wydobyło się światło i zaczęło ono wytyczać ścieżkę - [mam wrażenie, że tutaj brakuje jakiejś linijki o wykonaniu zaklęcia, ale sprawdziłam i nie ma xD]

Huang Hua: Nevra, czy ty to widzisz?

N: Tak, wygląda na to, że wskazuje drogę. To dziwne...

- W skrócie: Nevra podąża tą ścieżką i znajduje pod wiśnią przedmiot Tinha, magic happens, wzywają ducha, gadają z nim, Tinh przyznaje, że chętnie im pomoże, ale jest zbyt słaby, by samemu coś zdziałać, więc musi wcielić się w kogoś, Huang Hua proponuje siebie, ale Tinh odmawia, bo woli facetów [jakolwiek to brzmi] -

N: Zgłaszam się na ochotnika.

Leiftan: Nevra, ja się tym zajmę [Leiftan, to nie jest dobry czas na "showtime", rly]

N: Nie Leiftan, Gardienne uciekła po kłótni ze mną, gdy miałem ją obserwować. To moja wina, więc to ja to muszę zrobić.

Tinh: Dobrze [jeszcze chyba nigdy w tej grze nie widziałam kogoś tak zadowolonego... XD]

- Otoczyło mnie jasne światło i przymknąłem oko [oczy, nawet tego nie zmienili -,-], żeby mnie nie oślepiło, a kiedy otworzyłem je znowu, zorientowałem się, że nadal jestem w Sali Kryształu [a w tle bibliotka jest :D] -

- Nie mogłem nic zrobić ze swoim ciałem. Tinh mną zawładnął. -

- Tinh chwilę gada z Miiko, że idzie znaleźć Yeu, to widzimy z jego perspektywy -

- Za bramami KG odzywa się Nevra -

N: (Wiemy, że nie ma jej w KG, nie ma czasu do stracenia!)

- Tinh rozkminia, gdzie mogła pójść Yeu, pyta Nevry z ciekawości jak umarł, a ten go informuje, że utonął, wtedy Tinh doznaje olśnienia, gdzie poszła Yeu -

- Spotykają się na plaży, jest kjut scenka, że już będą razem po wsze czasy i się całują, pocałunek jest z perspektywy Tinha -

- Płonąc palącym pragnieniem tej, którą kocham, położyłem swoje usta na jej. Czułem jak jej ciało oparło się o moje.-

- Jej usta miękkie jak jedwab tak bardzo za mną tęskniły... Nie chciałem przerywać, chciałem trwać w tym pocałunku już zawsze [tu przepraszam, ale dodałam trochę inwencji własnej, bo z translatora ta scena brzmi krzywo xD] -

- Poczułem, że światło nas wznosi. Przytuliłem Yeu do siebie tak mocno jak tylko mogłem... Nie chciałem się znowu z nią rozdzielać.

- Gardia się budzi, na białym tle rozmawia z Yeu i Tinhem, Yeu ją przeprasza, że chciała ją wykorzystać, Gardia może jej wybaczyć albo nie, towarzystwo się żegna, Gardia wraca na plażę -

- Kiedy otworzyłam oczy, moje usta stykały się z ustami Nevry w namiętnym pocałunku. - [ha!]

- Odurzona energią, która choć znajoma, wydawała się nie moja, pozwoliłam sobie na ten gest czułości.-

- Głos rozbrzmiał w mojej głowie, głos Yeu, żegnała się ze mną jeszcze raz -

- Wtedy moje ciało znowu było w pełni moje. Zatrzymałam nasz pocałunek i delikatnie wycofałam się od jego ust - [pff]

N: Gardienne, ja... [nie cierpię, gdy to mówi XD]

G: Nic nie mów, wszystko wiem.

- Nie mogłam go obwiniać za ten pocałunek, nie byliśmy sobą... Opętani przez duchy, ten pocałunek nic nie znaczył -

G: (A jednak... Nadal chciałam czuć jego usta na swoich.)

G: (To wszystko jest takie... dziwne.)

G: Powinniśmy pójść do Miiko. Poza tym nie czuję się dobrze w wodzie.

N: Oczywiście. Po drodze wstąpimy do przychodni.

- Wracamy do Sali Kryształu, Miiko i Huang Hua się cieszą, tłumaczą sprawę, etc.-

- Odwróciłam się do Nevry, uświadamiając sobie jak bardzo przesadziłam w stołówce -

G: Przepraszam... Krzyczałam na ciebie za nic. A kiedy przyszłam przeprosić...

G: Byłam okropna.

N: Nie martw się, nie obwiniam cię.

G: Mam nadzieję, że nikomu nie zrobiłam krzywdy.

- blah blah, gadają dalej -

M: Co przekonało duchy do odejścia? [zapomniałam wyżej wspomnieć, że Tinh zastrzegł, że musi pójść sam do Yeu, dlatego nikt nie wie, co się stało na plaży]

G: Cóż, ja... [tutaj pokazuje się Nevra, który tylko się uśmiecha XD]

- Powinniśmy się przyznać, czy zachować to dla siebie? Nie wiedziałam co powiedzieć, więc Nevra odezwał się za mnie -

N: Nie mogę ci powiedzieć, myślę, że oni rozmawiali, ale nie pamiętam. [:D]

M: Zatem nakazuję wam udać się do waszych pokoi i odpocząć.

- tutaj jeszcze jest trochę gadania o Yeu, nic interesującego w kontekście WSa -

- Gardia idzie do przychodni, potem ma rozkminy w pokoju, uwaga, będo seksy -

- Kiedy wróciłam do pokoju, rozebrałam się i oglądałam swoje odbicie w lustrze. Rozpoznawałam swoje ciało, ale wyglądało jakby coś we mnie zmieniło. -

- Ale nie mogłam na tym położyć palca [chyba w kontekście, że to "coś" było nieuchwytne]. Starałam się o tym nie myśleć, przebrałam się w koszulę nocną i skierowałam się do łóżka -

- Zrozumiałam wtedy, że to wszystko było przez pierścień, który obudził ducha Yeu. I wszystkie jej uczucia przebiły mnie i opętały, jeszcze na długo przed tym, jak zajęła moje ciało. -

G: (Poczułam potrzebę zawieszenia pierścienia na łańcuszku, który nosiłam na szyi.) [zawiesiła]

G: (Zaraz po tym poszłam do łóżka, sen mi dobrze zrobi) [jeszcze nie wie jak bardzo :D]

- odgłos pukania -

G: (Kto to może być o tej godzinie?)

G: Nevra, co tutaj robisz?

N: Gardienne... od tamtego pocałunku, ja... Ja nie mogę przestać myśleć o tobie.

- Nic już nie mówiąc, podszedł do mnie i pocałował mnie z zapałem, a potem poszliśmy do łóżka -

- Nie mogłam powstrzymać już moich odczuć względem Nevry. Moje dłonie dotykały [badały/zwiedzały XD] jego ciała, pieszcząc każdy skrawek jego skóry -

- Pozbywałam się jego ubrań, jednego za drugim, całkowicie tonąc w pasji [bardziej by mi tu pasowało "w pożądaniu"]

- On także płonął pod moim dotykiem. Delikatnie uniósł materiał mojej koszuli.

- Chciałam tylko jednego: pozwolić się pochłonąć temu żarliwemu pragnieniu.

G: Nev...

- Obudziłam się natychmiast - [ha, żartowałam, nie ma seksów, po seksy to zapraszam do moich tekstów XD]

- Wszystko było tylko snem, zwykłym snem... ale ciągle czułam ciepło naszego uścisku.

- Na zewnątrz już było słońce, prawdopodobnie od paru godzin. Ten sen był tak realistyczny...

G: (Ale... ale dlaczego?

G: (Czy ja...)

- Nie mogłam zrozumieć tego snu, więc zamiast rozmyślania nad nim, wolałam zająć się innymi sprawami - [nie no, Gardia plz... xD]

- Gardia łazi po KG, rozmawia z Miiko o Lancem, jest scena z Chromem i Leiftanem, takie tam, w końcu trafia na Nevrę na korytarzu -

N: Gardienne.

G: Hej Nevra, jak się masz?

N: Jeśli mam być szczery, to czuję się dziwnie i mam problem z rozpoznaniem samego siebie.

G: Rozumiem, czuję się tak samo.

N: Zapytałem Ewe o to i powiedziała mi, że to przejdzie z czasem. To z powodu opętania. Oni zostawili nam po sobie "prezenty"

G: (To pewnie dlatego tak intensywnie śniłam o Nevrze... cóż, miałam taką nadzieję.)

N: Swoją drogą, ten pocałunek na plaży... Muszę przyznać, że...

G: Hmm?

N: Przepraszam, mam nadzieję, że nie skrzywdziłem cię.

G: To nie była twoja wina.

N: Wiem, ale to trochę na mnie działa... [uśmiechnął się ładnie]

G: Nie martw się, wszystko jest w porządku [GARDIA, PLZ]

N: Tak przy okazji... nie znalazłaś ostatnio jakiegoś sojuszu? [Oo?][okej, on pyta po prostu o pierścień xD]

G: Sojuszu?

N: Tak, taki jak ten.

G: (Podał mi pierścień, który pokazał mi na spotkaniu w Sali Kryształu)

- Przypomniałam sobie, że swój pierścień założyłam na szyję. Jak tylko go zdjęłam, podałam mu go -

G: Cóż, to dziwne... wygląda jakby one...

G: (Nevra go wziął ode mnie i przypiął do swojego.)

N: ... były dopasowane. Podejrzewałem to.

G: Co masz na myśli?

N: Cóż, do wezwania Tinha, musiałem znaleźć ten pierścień, który zawierał jego duszę. Powiedziano mi, że może być jakiś problem z Yeu.

N: Ponieważ ciebie opętała, pomyślałem, że też musiałaś mieć coś takiego.

G: To ma sens [mniej więcej, Gardia się z nim zgadza po prostu]

N: Powinnaś je zatrzymać.

G: (Podał mi pierścienie.)

N: Myślę, że to byłoby głupie je teraz rozdzielać.

G: Jesteś pewien? Nie powinniśmy ich oddać Miiko?

N: Hmm, nie, myślę, że nie. To tylko relikty, które już nie mają żadnej mocy. Nie skrzywdzą nikogo.

G: Ok...

G: (Odszedł... ta wymiana była, delikatnie mówiąc, dziwna.)

- Gardia wraca do pokoju -

G: (Reszta dnia minęła szybko. Muszę przyznać, że nie robienie nic w KG ten jeden raz nie było nieprzyjemne) [albo było, bardzo dziwne zdanie wypluwa translator XD]

G: (Mam nadzieję, że te dziwne wpływy na mnie nie będą trwały długo. Nie jestem tutaj, żeby siedzieć z założonymi rękami. Szczególnie że...)

G: (Ciągle myślałam o pocałunku, o cieple jego warg, o sile jego ramion.)

G: (Wiem, że nie powinnam tego rozpamiętywać, szczególnie że nie umiem wytłumaczyć, dlaczego czuję te wszystkie emocje.)

G: (Dlaczego kiedy myślę o Nevrze, moje serce bije jak szalone?)

- Podeszłam do okna, żeby podziwiać czyste niebo. -

- Instynktownie położyłam dłoń na sercu, ciągle będąc w uścisku tych wszystkich uczuć, które najwidoczniej nie chciały mnie opuścić.-

- Miałam wrażenie, że zaraz głowa mi wybuchnie, jak wszystko ruszyło w mojej głowie. Nie byłam już w stanie dłużej myśleć...-

- Byłam tak zdenerwowana, że miałam wrażenie, że ściany się trzęsą. Musiało być ze mną naprawdę źle, skoro byłam tak podatna na halucynacje...

- Okej, odcinek kończy się tak, że to nie Gardia ma schizy, tylko naprawdę jest trzęsienie ziemi -

[ZAKOŃCZ ODCINEK]

BONUSOWA SCENA Z VALKIEM Z PLAŻY:

G: Hej Valkyon!
V: Hej! Cieszę się, że cię widzę. Właśnie tak sobie pomyślałem, że już minęło trochę czasu od momentu, gdy ostatnio spędzaliśmy razem czas.
G: Naprawdę? Cóż za zbieg okoliczności!
V: Absolutnie.
V: Od tego, co się wydarzyło z Natką: jej atakiem, pojmaniem i potem jej ucieczką... Muszę wyznać, że nie widziałem zbyt wielu ludzi.
G: Co masz na myśli?
V: Wiele szkoleń treningowych... Nie miałem nawet chwili dla siebie...
G: Rozumiem. Może chcesz, żebym sobie poszła?
V: Nie! Zostań ze mną.
V: Mówiłem ci... Nie widziałem nikogo od kilku dni, a twoja obecność wcale mi nie przeszkadza [twoja obecność jest daleka od przeszkadza mi, by być dokładnym]
G: (Jego wzrok przeszył mnie na wylot i poczułam dreszcz [taki miły xD][dosłownie Gardia czuje się naelektryzowana tym spojrzeniem]
G: (Odurzona tym spojrzeniem podeszłam do niego)
- wild Floppy appears na ramieniu Valka -
Floppy: Kyiiii! [Floppy przyzwoitka :D]
G: (Zaskoczyła mnie!)
V: Co mi przyniosłaś?
F: Kyikyi!!
V: Wieniec kwiatów? Ale to już dziesiąty w tym tygodniu... Zanieś to tam, gdzie to znalazłaś, okej?
G: (Cóż... ja bym to wzięła) Przynajmniej twój coś przynosi... mój chowaniec czasem nie przynosi nic.
V: Powiedzmy, że nie przeszkadzałoby mi to, gdyby tych rzeczy nie kradła innym ludziom.
G: Kradła?!
V: Tak... Wczoraj dumna z siebie wróciła ze złotymi kolczykami, które należą do Ewelein. To było bardzo zawstydzające/krępujące.
G: (To prawda, nigdy się nie zastanawiałam, skąd chowaniec bierze te wszystkie rzeczy, które mi przynosi...)
G: (Wychodzi na to, że zostało ukradzione od innych ludzi...)
V: Wszystko w porządku?
G: Tak, tak... (Nie powiem mu przecież o takiej mojej refleksji, to nie powinno go to interesować [albo to go nie zainteresuje? nie jestem pewna]. Lepiej wrócę do poprzedniego tematu!)
G: Mówiłeś o formacjach... jakich formacjach? [haha, dobre pytanie xD]
V: Bojowych [nie mogę dobrać lepszego słowa XD]. Trenuję nowych wojowników. Po tym co się wydarzyło z Natką, zdałem sobie sprawę, że byliśmy daleko od bycia przygotowanym na atak [niepewne tłumaczenie, tylko na logikę mi pasuje :D]
V: Musimy się wzmocnić, jeśli chcemy w pełni spełniać obowiązki Straży.
V: Także ciebie spodziewam się niebawem na treningu. Zrobiłaś imponujące wrażenie przy Natce, myślę, że masz potencjał by stać się świetnym wojownikiem.
G: Naprawdę?
V: Absolutnie.
G: Możesz na mnie liczyć, kiedy będziesz tego potrzebować!
V: Doskonale.
Karenn: Valkyon? To ty?
V: Tak, jestem tutaj.
K: Ach, świetnie! Szukałam cię. Miiko chce się z tobą spotkać, prosiła mnie, bym cię poinformowała.
V: Och...
G: To nie trwało długo... [w sensie spotkanie]
V: Tak... do zobaczenia później.
G: (Znowu moje spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem jego złotych oczu. Zobaczyłam w nich przebłysk frustracji, która była odzwierciedleniem moich własnych odczuć.
G: (Wymieniłyśmy z Karenn spojrzenia pełne współczucia. Myślę, że ona też zobaczyła, że Valkyon potrzebował wsparcia i odpoczynku.)

****

BONUSOWA SCENA Z PLAŻY Z LEIFTANEM:

L: Och, Gardienne, co tutaj robisz?

G: Chciałam zapytać, czy jeszcze ci doskwierają tamte obrażenia.

L: Jestem już całkowicie wyleczony, Ewelein jest wspaniałą alchemiczką. Jej lekarstwa zawsze są wyjątkowo skuteczne. Bardzo szybko postawiła mnie na nogi.

G: To musiało być straszne dla ciebie, zmierzyć się z Natką. Razem mieliśmy tyle kłopotów. Udało ci się wyjść stamtąd żywym bez wsparcia Wyroczni.

G: Jesteś naprawdę bardzo odważny.

L: ... żeby być szczerym, to moje tchórzostwo mnie uratowało. Leżałem na ziemi głęboko w więzieniu, sparaliżowany niewyobrażalną mocą Natki. Widziałem, że Anya szła... Nie miałem czasu, żeby... cokolwiek...

L: Nie mogłem jej uratować... powiedzieć jej, żeby tu nie szła...

G: Tak... To trochę egoistyczne z mojej strony, biorąc pod uwagę, że Anya straciła życie, ale naprawdę się cieszę, że nie stało ci się nic poważnego.

L: Dziękuję. To bardzo urocze z twojej strony.

L: Tęskniłem za tobą od naszego spotkania na plaży... nie mieliśmy czasu, żeby móc porozmawiać o tym, co się wydarzyło. [rumieni się]

G: To prawda... Była Natka, potem jej ucieczka... życie w KG...

L: Nie przestałem myśleć o tobie od tamtego wieczoru... O tym co się wydarzyło między nami...

L: Chyba byłem zbyt szybki... Czuję się jakbym ciebie wykorzystał. Przepraszam.

G: Ale wcale nie! Ja... (Instynktownie złapałam go za ramię.)

L: Gardienne...

L: Chciałbym poznać cię lepiej...

L: Chciałbym spędzać z tobą więcej czasu i nawet jeśli ja... [hę? jeśli ja co? :D]

G: (Odwrócił wzrok i nie dokończył zdania)

L: Nie chcę nic przyspieszać/naciskać. Chciałbym trochę czasu, żebym mógł poznać kim jesteś [haha, dobre :D]

G: (Zgadzam się, ponieważ żeby być szczerą... powinnam pozbierać myśli do kupy. Nie wiem, czy to dobrze, że przy nim tak szybko tracę grunt pod nogami)

G: A więc, co tutaj robisz? [ahahahahaha, Gardia, plz XD]

L: Oddycham cicho. To bardzo relaksujące miejsce, by móc wszystko wyznać. [cokolwiek pan poeta miał na myśli]

L: Masz ochotę przejść się brzegiem?

G: Oczywiście!

- Wędrowaliśmy przez chwilę przy brzegu. Wiatr delikatnie pieścił moją twarz. Leiftan miał rację, to miejsce było bardzo kojące. -

- To był krótki spacer.-

Karenn: Przeszkadzam wam? [ma roześmianą minę]

L: W ogóle. Co się dzieje?

K: Miiko ciebie szuka... ciebie i innych, wysłała mnie by cię poinformować.

L: Och, rozumiem... Pójdę zatem.

K: Tak i wtedy im powiesz, że nie jestem gołębiem pocztowym! [chłopcem na posyłki]

G: (Leiftan odszedł śmiejąc się) Och... wyglądasz jakbyś była zmieszana.

K: Tak jakbym nie miała nic innego do zrobienia, jak szukać tej czy innej osoby po całym KG [niepewne tłumaczenie]

G: Rozumiem, to wymaga sporego wysiłku.

K: Dobra, idę. Muszę jeszcze uprzedzić tego idiotę Ezarela.


DODATEK DO SCENY Z 17 ODCINKA (RANDKA) (wyjaśnienie, o jaką scenę chodziło Leiftanowi, gdy mówił, że czuje się, jakby Gardię wykorzystał xD)


G: Dziękuję (Pozwoliłam, by położył swój płaszcz na moich ramionach)

G: (I skorzystałam z okazji, by do niego przywrzeć.)

L: Gardienne...

G: (Poczułam jak jego ciało opiera się o moje i zmusza mnie do cofnięcia się, i pozwolenia by moje plecy zetknęły się z kamieniem. Zimnym, pomimo materiału, który mnie od niego oddzielał.

G: (Położyłam ręce na jego piersi.)

G: (Obawiałam się, że znowu dam się ponieść jak poprzednio.) [chodzi chyba o scenę na moście]

G: (Nic nie mówiąc, spojrzał na mnie intensywnie. Też nie chciałam nic mówić, z obawy, że popsuję tę chwilę.)

G: (Położył rękę na mojej szyi i nachylił do mnie swoją twarz)

G: (Mój oddech przyspieszył... Czułam się całkowicie odurzona tym naszym zbliżeniem.)

G: Leif...

- boom -

***

SPOTKANIE NA PLAŻY Z EZARELEM

G: (On mnie jeszcze nie zauważył, więc miałam okazję poobserwować go ukryta za urwiskiem [dokładniej pół-urwiskiem, cokolwiek to znaczy XD])

G: (Co on robi? Wyglądało na to, że ukrywał coś pod skałą, ale mógł ją z łatwością podnieść.)

G: (Rozejrzał się na boki, by sprawdzić czy na pewno jest sam.)

G: (Spojrzał na mnie!)

- tu można wyjść z kryjówki lub dalej się próbować kryć, jak się kryjemy dalej, to z tego co pamiętam, i tak Ez woła, że nas widział -

G: Co robisz?

E: Nic...

G: (Wygląda jak dziecko przyłapane przez rodziców na paleniu papierosów.)

G: Nie żartuj sobie ze mnie teraz! Powiedz wszystko!

E: Obiecujesz nie powiedzieć nikomu? Nikt nie powinien się dowiedzieć.

G: Tak długo jak nie ukrywasz tam ciała, obiecuję, że nikomu nic nie powiem!

E: Cóż... właściwie...

G: CO?!

E: ... proszę, obiecaj, że nikomu nie powiesz. To będzie nasz sekret: twój i mój.

G: Ez, nie ma mowy, żebym cię kryła przy czymś takim!

E: W takim razie muszę cię usunąć.

G: (Spojrzał na mnie z sadystyczną miną i zaczął wyciągać swój floret [ogółem chodzi o to, że wyciągnął broń xD choć to zabawne, bo floret akurat jest rodzajem broni sportowej, stosunkowo nieszkodliwej]) Ezarel... nie...

E: Żartowałem, ha ha!

Jeśli wybierze się odpowiedź B:

G: Wystraszyłeś mnie! [to podobno jest odpowiedź na -)

E: Naprawdę?

G: Tak! W sumie to przecież cię nie znam, możesz być spragnionym krwi mordercą!

E: Nie, raczej nie... Usuwanie śladów krwi jest strasznie denerwujące.

G: Ez...

E: Moje poczucie humoru jest dla ciebie zbyt czarne/wisielcze?

G: Trochę tak!

Jeśli wybierze się odpowiedź C:

G: Bardzo śmieszne. Naprawdę się śmieję! (udałam śmiech)

E: To nie brzmi zbyt szczerze/przekonująco.

G: Nie, zapewniam cię. Śmieję się szczerze: ha ha ha!

G: (Podszedł do mnie i delikatnie uszczypnął mnie w policzek)

E: Mały kłamca.

G: A tak już na poważnie, to co tu robisz?

E: Ale naprawdę, nikomu nie mów...

G: (Wyszeptał inkantację i dźwignął kamień, by podnieść słoik miodu.)

E: To jest miód Beko... Bardzo rzadki rodzaj miodu. Jest produkowany przez znajomego i jest bardzo drogi.

G: Dlaczego chowasz go tutaj?

E: Bo nie ufam nikomu w KG, ha ha.

E: No i zapłaciłem za ten słoik jak za zboże.

G: Ha ha, rozumiem.

E: Chcesz spróbować?

G: (Podał mi pełną łyżkę.) Nie, dzięki.

E: Nie wstydź się i spróbuj/ciesz się tym.

G: Okej, spróbuję (Wzięłam łyżkę miodu.)

- Gardia próbuje -

G: O. Mój. Boże. To jest przepyszne!

E: Teraz rozumiesz?

G: Tak, o wiele bardziej!!!

E: Gardienne, masz miód na...

G: Gdzie? (Spróbowałam szybko to wytrzeć.)

- Ezarel uniósł rękę do mojej twarzy i wytarł miód z kącików moich ust -

E: Proszę.

G: (Zatrzymał rękę na sekundę i spojrzałam mu w oczy.)

E: (Zaczął delikatnie głaskać mój policzek, aż dotarło do niego co robił i cofnął rękę.)

E: Cóż... jestem pewien, że ci zasmakowało [uznałaś to za dobre].

Karenn: Ehem.

G: (Ezarel ukrył słoik za plecami)

K: Ezarel, tu jesteś! Wreszcie! Miiko prosi cię do Sali Kryształu.

E: Wiesz po co?

K: Nie, ale brzmiało poważnie.

E: Ok, będę... za dwie minuty.

K: Twoje desery przez następne trzy dni.

E: Hę?

K: Jeśli chcesz, bym zachowała twój sekret, oddasz mi swoje desery z trzech najbliższych dni.

E: Ok, pff...

E: Do zobaczenia później, Gardienne.

G: (Karenn odeszła zaraz później, rzucając mi przedtem złośliwe spojrzenie.)